Z każdym rokiem coraz więcej polskich absolwentów szkół średnich, którzy chcą związać swoje życie z medycyną, decyduje się studiować medycynę na Ukraine. Najczęstszymi powodem takiej decyzji jest niski koszt studiów na Ukrainie - we Lwowie czesne wynosi 4,9 tys. dolarów rocznie (czyli około 18 tys. zł), dla porównania koszt
Jeśli zastanawiacie się czy w Krakowie jest drogo to dziś przychodzimy Wam z pomocą. Pokażemy jakie są ceny w Krakowie. Ile trzeba zapłacić za kawę w centrum Krakowa w kawiarni? Ile kosztuje obiad w Krakowie? Ile kosztuje piwo? Sprawdzamy ceny w restauracjach. Dowiedz się więcej
Najlepsze restauracje we Lwowie TOP 10 (AKTUALIZACJA) Najlepsze puby i bary we Lwowie TOP 10; Hana Sushi, Hana Sushi kraków, ile kosztuje obiad w restauracji,
Możesz wynająć samochód we Lwowie w firmach takich jak „Hertz”, „Budget”, „Europcar”. Średnio za tę usługę zapłacisz 30 USD / dzień (za okres wynajmu zostaniesz poproszony o pozostawienie depozytu w wysokości 300 USD). Koszt taksówki we Lwowie Po zapoznaniu się z systemem taryfowym możesz dowiedzieć się, ile kosztuje
Nie zawsze jest ono wliczone w koszty wycieczki. Jednak bez obaw, dobry obiad we Lwowie zjesz nawet za 20-30 zł! Warto szukać restauracji, w których nie panuje zbyt intensywny ruch. Jeśli chcesz zajrzeć do legendarnych restauracji we Lwowie, godne uwagi są obiady u Baczewskich, gdzie często z głośników płynie przedwojenna polska muzyka.
Wyjazd do Wiednia to dobry pomysł na weekend i nawet na dłuższe wakacje. Wiele osób planujących urlop w Wiedniu zastanawia się czy w Wiedniu jest drogo. Czy Wiedeń jest drogi? Jakie są ceny w Wiedniu 2023? Ile kosztują atrakcje? Ile obiad w restauracji? Ile jedzenie, metro czy zakupy, apartamenty i hotele? Sprawdźmy ceny w Austrii.
W najlepszych restauracjach w turystycznych miejscowościach na Cyprze ceny nie należą do najniższych ale nie są też przesadnie wysokie. W Limassol w restauracji Artima Bistro przystawki to koszt od 7 do 16 EUR, makarony kosztują w granicach 20 EUR, między 20 a 30 EUR przyjdzie nam zapłacić za dania mięsne. To wysoka półka restauracji.
Dla wielu podróżujących, przesiadka na lotnisku to doskonała okazja na szybkie przekąszenie czegoś do jedzenia. Wiele osób nie mających czasu na obiad w restauracji wybiera na lotnisku jedzenie z McDonald’s. Podróżni często zastanawiają się czy McDonald’s na lotnisku jest droższy. Czy w McDonaldzie na lotnisku jest drożej? Dlaczego jest drogo? W Polsce McDonald’s to jedna
Restauracja Baczewski jest tak zwanym – punktem obowiązkowym – na mapie każdego turysty odwiedzającego Lwów. No po prostu nie wypada nie ustawić się w często gigantycznej kolejce amatorów kulinarnych rozkoszy. Kolejki bywają naprawdę długie, co każe przepuszczać, że warto swoje odstać.
Pani Karolina z rodziną na kolację do słynnej restauracji Baczewskich we Lwowie. Można tam zjeść głównie specjały kuchni polskiej. Lokal cieszy się ogromnym powodzeniem, dlatego na miejscu zazwyczaj trzeba czekać w długiej kolejce na stolik.Lwów od zawsze cieszy się bardzo dużym zainteresowaniem wśród polskich turystów, głównie ze względu na historię i odległość od
0OYra. O tym, co warto zobaczyć we Lwowie podczas lata, pisałam już we wcześniejszym wpisie. Teraz przyszedł czas na zimowe zwiedzanie miasta. Po raz kolejny przekonałam się, że Lwów to nie tylko piękne uliczki, zabytkowe świątynie i wyczuwalna polskość – to również ogrom kawiarni i miejsc z dobrym jedzeniem. Co warto zjeść we Lwowie? Ile wydać na jedzenie w restauracjach we Lwowie? Gdzie pójść, żeby zaszaleć kulinarnie i próbować wyjątkowych potraw? W tym poście znajdziecie 5 miejsc we Lwowie, które polecam z kulinarnego punktu widzenia. KUMPEL GRUP – restauracja & browar Do Kumpla wracamy za każdym razem jak tylko jesteśmy we Lwowie. To, co sprawia, że to miejscem pozostawia dobre wspomnienia – to przede wszystkim bardzo dobre jedzenie w stosunkowo niskich cenach (jak na polskie realia), a mianowicie – duży wybór regionalnych specjałów oraz własnej produkcji alkohol. W polskiej karcie menu znajdziemy: pierogi, placki na słono, dania mięsne i rybne, dania z grzybami, czy duży wybór sałatek. Propozycji na porządną ucztę jest tyle, że ciężko zdecydować się na jedno danie. Nasza kompania postawiła na pełną różnorodność. Damian wybrał żulien z trzech rodzajów grzybów. To była czysta eksplozja smaków. Zapach kurek, białych grzybów i pieczonych pieczarek, podanych w chlebnym talerzu, roznosił się po całej sali. Danie wyglądało i smakowało zabójczo! To wszystko za jedyne 154 UAH. Warto też wspomnieć o kumplowskich napojach, oczywiście tych alkoholowych. Do wyboru piwka: jasne galicyjskie, pszeniczne, ciemne, czy złociste pale ale. Za 0,5 litra takiego napoju zapłacisz w granicy 43-45 UAH. Za wódeczkę kumplowską (kieliszek 50ml) też stosunkowo niedużo od 27 do 31 UAH. Po weekendowej uczcie kulinarnej we wszystkich możliwych miejscach, w Kumplu postawiłam na coś lżejszego. Na moim talerzu znalazła się sałatka ze smażonym kurczakiem, jabłkiem, selerem i winogronami, doprawiona sosem z aromatem sera i miodu. Bardzo dobra, słodka propozycja na wieczór. Kosztowała 99 UAH. Artur ku mojemu zdziwieniu postawił na danie rybne (a nie mięsne). Wybrał filet z okonia zapieczony w sosie śmietanowym ze smażonymi ziemniakami i pomidorami, to wszystko pod serową przykrywką. Danie zapiekane i serwowane było w takiej mini patelni. Oczywiście spróbowałam, i choć nie przepadam za rybami – to muszę przyznać, że było to mistrzostwo! Poezja smaku za 183 UAH. I ostatnie danie, które tego wieczoru pojawiło się przy kumplowskiej kampanii, bardzo ładnie nazwane: befsntogonow na knydlach ziemniaczanych. A były to kawałki cielęciny duszone z białymi grzybami, pomidorami i śmietaną. Podawane w towarzystwie knydli ziemniaczanych. Cena: 192 UAH. To co nas urzekło w Kumplu tego wieczoru – to bardzo profesjonalna obsługa i system dzwonków. Za każdym razem, kiedy chcieliśmy coś zamówić, wystarczyło nacisnąć przycisk w dzwonku przy stoliku i za chwilę pojawiał się kelner, który realizował w mig nasze zamówienie i na dodatek mówił po polsku! Aaaa i zapomniałabym dodać – kartę menu również dostaliśmy w języku polskim. Tego dnia mieliśmy też okazję posłuchać muzyki na żywo przygrywanej przez zespół. Wśród hitów pojawiła się znana piosenka „Tylko we Lwowie”. Po tak pysznym jedzeniu i piciu nogi same rwały się do tańca. MONS PIUS – tradycja & współczesność Jedno z najczęściej polecanych miejsc we Lwowie, nie tylko ze względu na dobrą kuchnię, profesjonalną obsługę, ale też ze względu na bogatą historię. W obecnej restauracji Mons Pius mieścił się kiedyś bank, zwany bankiem pobożnym, który przeciwstawiał się lichwie i naliczaniu procentów od pobieranych kredytów. Do Mos Pisa bardzo łatwo trafić, bo miejsce to znajduje się tuż przy Katedrze Ormiańskiej Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny. W Mons Piusie dostaliśmy menu w j. angielskim, choć obsługa wolała rozmawiać z nami polsko-ukraińską mieszanką, co nam zupełnie nie przeszkadzało. Postawiliśmy na soczyste steki – ja z Arturem zamówiliśmy steka z kością, tzw. stek T-Bone, do tego regionalne, piwo ciemne oraz pale ale. Stek kosztował nas wcale nie mało, bo zamówiliśmy duży kawał mięsa (łącznie wyszło 960 UAH / 120 UAh za 100g mięsa). Nasi przyjaciele również postawili na dnia mięsne – Damian wybrał Pepper Steak, czyli stek w mocno pieprznej oprawie (110 UAH za 100g/ porcja Damiana kosztowała 330 UAH). Sylwia wybrała wieprzowinę w sosie musztardowym podawaną z malutkimi marchewkami (140 UAH za 100g/ łącznie za danie 434 UAH). Żałuję, że nie mogę pokazać Wam zdjęć dań! Niestety, wybierając się do Mons Piusa zapomnieliśmy o aparacie, a jak tylko dania wjechały na stół – wygłodniali po podróży, rzuciliśmy się na jedzenie! No i są tylko zdjęcia wnętrza. Jeszcze jedna rzecz, której nie można pominąć, omawiając wrażenia z Mons Piusa. Obsługa w Mons Piusie jest po prostu genialna! Wyobraźcie sobie, że nie miałam jak zawiesić swojej torebki na krześle (miała za długi pasek i ciągle mi spadała z krzesła) i Pani z obsługi widząc, że się szamotam z nią, przyniosła mi mini krzesełko, na którym mogłam położyć torebkę. Może to drobiazg, ale było to bardzo sympatyczne, a mini krzesełko nas urzekło i mieliśmy z tego niezły ubaw! Jak śniadanie to tylko U BACZEWSKICH Jeśli planujecie kulinarny wypad do Lwowa – to miejsce musi znaleźć się na Wasze TOP liście. Śniadania u Beczewskich to już legenda! Zresztą, na pewno kojarzycie rodzinę Baczewskich jako założycieli najpopularniejszych fabryk produkujących wódki i likiery w Polsce, Europie, a nawet Ameryce. Ale UWAGA! Żeby zjeść śniadanie u Baczewskich – trzeba wstać rano (otwierają o 8:00) lub… czekać w kolejce. Dokładnie takiej jak poniżej na zdjęciu, a może i dłuższej. Jak już dostaniecie się do środka – nie pożałujecie tego „poświęcenia”. W pierwszy dzień naszego pobytu nie udało nam się zjeść u Baczewskich, bo oczywiście wstaliśmy za późno i nie chcieliśmy tracić czasu na stanie w kolejne. W następny dzień, w niedzielę udało nam się załapać na śniadanie mistrzów i to bez stania w kolejce. Zanim dotarliśmy do sali jadalnej, wstąpiliśmy jeszcze do sklepiku, który mieści się w tejże kamienicy. Można w nim kupić sporo fajnych trunków, pięknie zapakowanych. Wybór naprawdę przeogromny: od wódek rożnego rodzaju, po likiery, nalewki i inne specyfiki na bazie autorskiej receptury Baczewskich. Zaraz za sklepikiem znajduje się recepcja i tam kupuje się bilet wstępu na śniadanie (150 UAH na osobę). Idąc wzdłuż korytarza ozdobionego fotografiami sławnych trunków, dochodzi się do sali jadalnej. I otwierają się drzwi, a tam… … takie cudne widoki (jak poniżej na zdjęciu). Jasne, przestronne pomieszczenie z oszklonym sufitem, dużo zieleni w postaci kwiatów i pnączy wijących się po ścianach. Stoły u Baczewskich nakryte są białymi obrusami, do nich dopasowane fotele, obite (oczywiście) zielonym welurem! No i jedzenie, bo jakbyście zapomnieli – po to tam poszliśmy. Dwa stoły szwedzkie pełne jedzenia – od ciepłych posiłków, kanapek, warzyw, sałatek , po stół z deserami i alkoholem. Co jeszcze przykuwa uwagę w restauracji u Baczewskich? Muzyka na żywo. Na środku sali znajduje się pianino, na którym grane były (akurat podczas naszego pobytu) aranżacje znanych piosenek. Dobre jedzenie w połączeniu z muzyką, czegoż chcieć więcej? Zaraz obok naszego stolika znajdowała się też klatka z ptakami, które „śpiewały po swojemu” do granej muzyki lub bardziej do restauracyjnego gwaru. W ramach opłaty za śniadanie dostaniecie u Baczewskich: jedzenia tyle ile jesteście w stanie skonsumować (oczywiście bez wynoszenia nadmiarów), filiżankę (kawy lub herbaty) oraz kieliszek wódki lub lampkę wina. Cieszę się, że udało nam się dotrzeć do tego miejsca i mam nadzieję, że kolejne śniadania we Lwowie, podczas moich następnych wypraw, będą spożywane tylko u Baczewskich! MANUFAKTURA KAWY – kawiarniana legenda Dla prawdziwych wielbicieli kawy to miejsce będzie miało podwójną, a nawet potrójną wartość! W Manufakturze już od progu unosi się zapach wypalanej kawy, a dalej.. jest tylko lepiej! Zobaczcie sami. W pierwszych pomieszczeniach znajduje się wypalarnia, w której można kupić zapakowaną już kawę, dalej jest sklep z pamiątkami, a dopiero później sale restauracyjne. Sklep jest zapełniony akcesoriami do parzenia kawy, gadżetami i pamiątkami dla turystów. W kawiarni wybraliśmy z menu 4 kawy. Pierwszą – podwójne espresso podawane z rumem i pomarańczą (75 UAH) klasyczną flat white (50 UAH), kawę z mlekiem, kakao i cynamonem (50 UAH) oraz kawę z mlekiem i karmelem (57UAH). Drugą część restauracji odkryłam po wypiciu kawy. Bardzo spodobała mi się druga część restauracyjna, tj. loftowo zadaszone patio, przystrojone świątecznymi ozdobami. Dla zwiedzających jest jeszcze jedna niespodzianka – w piwnicach tej kamienicy znajduje się zaaranżowana kopalnia kawy, co jest dodatkową atrakcją dla turystów. STARGOROD – uczta w mięsnym klimacie Do restauracji Stargorod dotarliśmy w porze obiadowej. Miejsce wręcz przestrojone, a nawet nakraszone świątecznymi ozdobami. Na pierwszy rzut oka wydawało się dosyć specyficzne. Przed nami – znajdowała się scena, na której odbywają się występy i inne spektakle , jak się później okazało, o nutce bardziej perwersyjnej. Niestety w dniu, w którym udało nam się dotrzeć do restauracji Stargorod, prawdziwa impreza zaczynała się wieczorem, więc musieliśmy się zadowolić jedzeniem i piciem. Na początek zamówiliśmy dwa rodzaje piw z ich browaru restauracyjnego: jasne pszeniczne i ciemne. Ja do tego zamówiłam sobie rozgrzewający barszcz ukraiński, podawany ze śmietanką i mięsem (75 UAH). Do tego dostałam jeszcze ciepłe bułeczki oraz oliwę z dodatkiem czosnku. Osobiście uważam, że był to jeden z najlepszych barszczy ukraińskich, jakie jadłam w swoim życiu. I ze względu na ten barszcz – mogę polecić to miejsce. Mężczyźni barszczem by się nie zadowolili, a bardziej – nie zaspokoiliby wilczego głodu, chociaż przyznam, że przez dużą ilość dodatków – barszcz ten był bardzo sycący. Artur oczywiście wybrał mięso – na które musiał czekać ponad pół godziny, ale koniec końców – dostał porządną porcję opiekanego mięsa składająca się z porcji wieprzowiny, kurczaka i wołowiny. Do tego podane były na desce świeże warzywa, kapusta, 3 rodzaje sosów i frytki. Danie Artura kosztowało 229 UAH. PIJANA WIŚNIA I coś na koniec. Właściwie będzie to 6 pozycja na mojej liście TOP5. I nie to żebym jakoś bardzo polecała to miejsce, ale pomyślałam, że wspomnę o nim, bo za każdym razem jak jesteśmy we Lwowie, przekraczamy próg Pijanej Wiśni. Skąd wziął się fenomen tego miejsca, które przyciąga rzeszę turystów i miejscowych o każdej porze dnia i roku? Kolejki nieziemskie i zawsze dużo ludzi zgromadzonych przed wejściem z kubeczkami lub szkłem z wiśniówką. Pomimo dużego tłoku, do baru można dostać się bardzo szybko i zamówić trunek na wynos. W okresie zimowym serwowne były dwa rodzaje sławnej wiśniówki z dodatkiem wiśni: tradycyjna na zimno i na gorąco. Powiem Wam, że zimową porą taka rozgrzewająca naleweczka to istna bomba! Moja lista z kulinarnymi miejscówkami będzie powiększona wkrótce. A Wy? Znacie jakieś miejsca, do których mogłabym zajrzeć podczas kolejnej wizyty we Lwowie?
Ukraińska waluta, ze względu na niestabilną sytuację gospodarczą i polityczną kraju, w ostatnich latach uległa znaczącemu osłabieniu. Hrywna, która kosztowała kiedyś nawet 50 groszy, dziś kosztuje jedynie 15 groszy. Znaczące osłabienie się UAH sprawiło, że Ukraina w ostatnim czasie stała się dla Polaków bardzo atrakcyjna pod kątem jest krajem, gdzie ceny żywności są dużo niższe niż w Polsce. Niektóre produkty (jak np. alkohol) bywają tutaj nawet kilkukrotnie tańsze. Odwiedzając Lwów, Czerniowce czy inne ukraińskie miasta można pozwolić sobie na dużo więcej niż podczas wizyty w Polsce. Jadąc na Ukrainę nie warto zabierać ze sobą zapasów, bo niemal wszystko (z wyjątkiem produktów importowanych) jest tu dużo tańsze. Jest tu też dużo produktów, które warto kupić i przywieźć do Polski. Pomysłów na to, co kupić możecie poszukać w artykule Co kupić na Ukrainie? Najpopularniejsze produkty. Na Ukrainie cena dobrego obiadu w restauracji jest często zbliżona do kosztów produktów u nas, aby go przygotować. Litrowa butelka Coca-Coli kosztuje w sklepie 2,03 zł, a półlitrowa butelka jednej z najlepszych ukraińskich wódek Nemiroffa tylko 8,67 artykule „Ceny na Ukrainie” przyjąłem przelicznik 1 zł = 6,8 UAH, czyli dokładnie taki, za jaki wymienialiśmy złotówki na hrywny w kantorze (kwiecień 2016) podczas naszego wyjazdu na RoadTrip Bukowina 2016. Podane ceny pochodzą z Czerniowców na południowym zachodzie Ukrainy. Artykuł z pewnością będzie przydatny dla każdego, kto planuje weekend we Lwowie. We wrześniu oraz listopadzie 2016 roku odwiedziliśmy Ukrainę kolejny raz, niektóre ceny zostały zaktualizowane, dodaliśmy również ceny z McDonalds z się na Ukrainę należy pamiętać, że ceny połączeń telefonicznych i Internetu u polskich operatorów będą bardzo wysokie. Nawet na krótki pobyt na Ukrainie warto zainwestować w lokalny starter sim, który pozwoli nam na dzwonienie i przede wszystkim na korzystanie z Internetu. Karta z SIM z pakietem Internetu to koszt około 9 zł. Więcej na ten temat przeczytacie w artykule Telefon na Ukrainie – jak tanio dzwonić do Polski i korzystać z Internetu? Krok po wspomnieć również o cenach noclegów, które na Ukrainie są bardzo bardzo niskie. Na bookingu można znaleźć hostele w cenie poniżej 15 zł. Apartamenty we Lwowie (więcej o noclegach we Lwowie), Czerniowcach czy Stanisławowie za 30 zł za noc będą już bardzo przyzwoite, a jeśli pragniemy zaznać luksusu z łatwością znajdziemy też dużo tańsze niż w Polsce dobre hotele. Wszystkim, którzy rozważają wyjazd na Ukrainę samochodem, polecamy artykuł Samochodem na Ukrainę w którym opisujemy jak wygląda proces przekraczania granicy oraz to, ile można przez granicę przewieźć. Jeśli wybieracie się do Lwowa z pewnością zainteresują was również nasze artykuły o najlepszych kawiarniach oraz o barach, które warto odwiedzić w również do zapoznania się z innymi naszymi artykułami z serii „Ceny na Świecie” np. tym dotyczącym cen na kosztuje … na Ukrainie?Ceny w markecie:(Ceny pochodzą z marketów Koaoc w Czerniowcach oraz Billa w Boryspolu)wódka Nemiroff biały butelka 0,5l 40% cena 59 UAH – 8,67 złwódka Kozacka Rada butelka 0,37l 40% cena 58 UAH – 8,53 złpiwo чернігівське 0,5l w butelce cena 7,69 UAH – 1,13 złpiwo Lwowskie 1715 львівське 1715 0,5 l w butelce cena 11,20 UAH – 1,64 złpiwo Lwowskie 0,5 l w butelce cena 10,60 UAH- 1,59 złpiwo балтика класичне butelka plastikowa 1 litr cena 22,10 UAH – 3,25 złpiwo Lwowskie jasne львівське світле butelka plastikowa 1,25 l cena 21,75 UAH – 3,20 złcydr Somersby 0,5l w butelce cena 18,99 UAH – 2,79 złchałwa ukraińska 270g, różne smaki cena 17,99 UAH – 2,65 złserek Moko Moko brzoskiwniowy 115gram cena 5,5 UAH – 0,81 złkefir 2,5% 900 ml cena 20,5 UAH – 3,02 złzupki chińskie Мівіна różne smaki 60g cena 3,3 UAH – 0,49 złtuńczyk puszka 185gram cena 20,39 UAH – 3,00 złsardynki z oliwą Балтійські puszka 240g cena 8,49 UAH – 1,25 złbaton Twix extra 85gram cena 21 UAH – 3,09 złRedBull puszka 250ml cena 22,40 UAH – 3,29 złbaton MilkiWay 26gram cena 7,05 UAH – 1,04 złsok Sandora cytrynowy karton 1 litr cena 24,30 UAH – 3,57 złsok Sandora pomarańczowy karton 1 litr cena 26,25 UAH – 3,86 złCoca-Cola butelka 1 litr cena 13,85 UAH – 2,04 złMirinda butelka 1 litr cena 13,85 UAH – 2,04 złPepsi butelka 1 litr cena 13,85 UAH – 2,04 złherbata Greenfield 25 saszetek 100 g, różne rodzaje cena 38,20 UAH – 5,62 złchipsy Lays zielona cebulka paczka 133g cena 23,99 UAH – 3,53 złchipsy Lays krabowe paczka 133g cena 23,99 UAH – 3,53 złchipsy Chipster’s ukraińskie, różne smaki 70g cena 10,99 UAH – 1,62 złprzekąska Xpyc team różne rodzaje 80g cena 6,8 UAH – 1 złwoda minteralna Morshinska niegazowana butelka 1,5l 10,50 UAH – 1,54 złReklama Ceny jedzenia na Ukrainie (w restauracjach, fast-foodach, barach):Ozzy Fast Food:Cena zestawu z dodatkową kanapką i sosem BBQ zamówionym przypadkiem to dokładnie zawrotne 10 Menu Дaбл Meню zestaw kanapka, duże fryki i Coca-Cola 0,5l cena 38,90 UAH – 5,72 złburger Big Ben Біг Бeн najdroższa kanapka z kotletem wołowym i kotletem z kurczaka cena 25,90 UAH – 3,80 złdip Barbecue Бapбeкю w pojemniczku 25 ml, takim jak u nas w McDonald’s cena 3,90 UAH – 0,57 złKafe Bar Гном:Stek wieprzowy z pieczonymi ziemniakami, cena 12,91 z masłem Пельмені з маслом вершковим porcja 250g cena 30 UAH – 4,41 zł (małe pierożki, coś w stylu ravioli jeśli chodzi o wielkość)pierogi z ziemniakami i cebulą Вареники з картоплею та смаженою цибулею porcja 250g cena 26 UAH – 3,82 złpierogi z kapustą Вареники з капустою porcja 250g cena 26 UAH – 3,82 złpierogi z domowej roboty serem, twarogiem i śmietaną Вареники з сиром домашнім, киром та сметаною porcja 250g cena 26 UAH – 3,82 złZa 4,41 zł dostajemy solidną porcję 15 bardzo dobrych pierożków z wieprzowy Стейк свинний 100g cena 28 UAH – 4,12 złstek z piersi kurczaka Стейк курячої грудкн 100g cena 20 UAH – 2,94 złstek z cielęciny Стейк телятини 100g cena 32 UAH – 4,70 złstek z łososia Стейк з сьомгн 100g cena 45 UAH – 6,61 złfilet z sandacza w warzywach Філе судак під овочамн porcja 250g cena 52 UAH – 7,65 złfilet z ryby w sosie grzybowym Філе риби під грибним соусом porcja 250g cena 48 UAH – 7,06 zł (podejrzewam, że też chodzi o sandacza)Ceny w McDonald’s na Ukrainie:McDonalds na Ukrainie obecny jest w większych miastach. Ceny są trochę niższe niż w Polsce, ale wysokie w stosunku do jedzenia w restauracjach czy knajpach lub innych fast foodów. Co ciekawe asortyment McDonalds na Ukrainie różni się sporo od tej, którą znamy w Polsce. Szczególnie widoczne jest to w przypadku oferty śniadaniowej, która dostępna jest od godziny 4:00 do 10:00 (część produktów dostępna jest jedynie od godziny 6:00).„Jajko i bekon” z oferty śniadaniowej ukraińskiego (Картопля Фрі) (małe / średnie / duże ) cena 17 / 20 / 23 UAH – 2,5 / 2,94 / 3,38 złlód w wafelku (Морозиво Ріжок) cena 15 UAH – 2,20 złlód w kubku (МакСанді) cena 24 UAH – 3,53 złMcFlurry (МакФлурі) cena 30 UAH – 4,41 złShake (МакШейк) (300 ml/ 400 ml) cena 23 / 27 UAH – 2,5 / 3,97 złKanapki:Hamburger (Гамбургер) cena 22 UAH – 3,24 złCheeseburger (Чізбургер) cena 22 UAH – 3,24 złCheeseburger z bekonem (Чізбургер з беконом) cena 25 UAH – 3,68 złMcDuble (Дабл Чiзбургер) cena 34 UAH – 5 złMcRoyal (Роял Чізбургер) cena 43 UAH – 6,32 złBigMac (Біг Мак) cena 42 UAH – 6,17 złFilet-O-Fish (Філе-о-фіш) cena 40 UAH – 5,88 złMcChicken (МакЧікен) cena 40 UAH – 5,88 złMcWrap z kurczakiem (Чікен Рол) cena 47 UAH – 6,91 złMcWrap z rybą (Фіш Фреш Рол) cena 47 UAH – 6,91 złChicken McNuggets (Чікен МакНагетс) (6 sztuk) cena 37 UAH – 5,44 złChicken McNuggets (Чікен МакНагетс) (9 sztuk) cena 47 UAH – 6,91 złNapoje:Napój gazowany cola, fanta, sprite (0,25 l / 0,4 l / 0,5 l) cena 15 /18 /20 UAH – 2,21 / 2,65 / 2,94 złLatte (Лате) (190 ml / 290 ml) cena 19 / 23 UAH – 2,79 / 3,38 złCappuccino (Капучино) (160 ml / 230 ml) cena 19 / 23 UAH – 2,79 / 3,38 złEspresso (Еспресо) (65 ml) cena 15 UAH – 2,21 złHerbata (Чай) (300ml) cena 20 UAH – 2,94 złZestawy:BigMac zestaw (Біг Мак меню) cena 67 UAH – 9,85 złMcDuble zestaw (Дабл Чiзбургер меню) cena 61 UAH – 8,97 złFilet-O-Fish zestaw (Філе-о-фіш меню) cena 65 UAH – 9,56 złMcChicken zestaw (МакЧікен меню) cena 65 UAH – 9,56 złpowiększenie zestawu 3 UAH – 0,44 złKomentarze Komentarzy
Lwów jest prawdziwym kulinarnym rajem. Ceny są niskie, restauracje liczne i zazwyczaj świecące pustkami, kuchnia wyborna. W ciągu czterech dni we Lwowie, kilkanaście razy jedliśmy w różnych restauracjach na Starym Mieście. Ale to i tak jeszcze zbyt mało, by nacieszyć się tym kulinarnym rajem. Na kolejne smakowe wojaże już nie pozwoliły nam nasze żołądki. Po prostu więcej zjeść nie mogliśmy. Przed wyjazdem w poszukiwaniu informacji o Lwowie, natknęliśmy się na wiele wiadomości na temat niskich cen na Ukrainie. Czytaliśmy, że mając kilka złotych w portfelu będziemy mogli sobie pozwolić na stołowanie się w świetnych knajpach, nie łapiąc się za głowę przeglądając menu. Więc niskie ceny nas nie zaskoczyły. Więc co wprawiło nas w osłupienie? Sam fakt niskich cen był zachęcający do odwiedzania różnych restauracji. W końcu nie musieliśmy się przejmować funduszami. W ukraińskich warunkach było nas na wszystko stać. Ale co budziło większe zaskoczenie – gdziekolwiek byśmy nie weszli, czegokolwiek nie zamówiliśmy – przy pierwszym kęsie zamieraliśmy. Za każdym razem. Czy była to tarta cytrynowa, czy barszcz, czy nawet pizza. Wszystko, czego próbowaliśmy, było po prostu przepyszne. Mimo, że jadaliśmy w głównych punktach turystycznych miasta. Ciągle zadawaliśmy sobie pytanie – jak to możliwe? Że nawet kawa ma inny zapach, że nawet najzwyklejszy szczypiorek na jajku smakuje soczyściej, że już nigdy nie będzie nam smakował kurczak zrobionych przez nas w domu? Przepaść między stosunkiem ceny do jakości potraw jest niewyobrażalna, ale w nowym, nieznanym nam dotąd kierunku – na korzyść. Każdy smakołyk rozpływał się w ustach i co chwilę padało zdanie jakbym pierwszy raz w życiu jadł pierogi!, czy to możliwe, że tarta cytrynowa smakuje właśnie tak? We Lwowie byliśmy prawdziwymi obżartuchami. Ale takimi do potęgi. Jeszcze nie zdążyliśmy zgłodnieć, a już jedliśmy kolejne przysmaki. Pod koniec wyjazdu każdy z ponad 20 – osobowej grupy był po prostu przejedzony. Nie mogliśmy już wcisnąć ani kęsa, a zarazem płakać nam się chciało, że nie spróbujemy już nic więcej i trzeba będzie wrócić do polskich kulinarnych realiów, które ciążą coraz bardziej ku zachodnim cenowym standardom. NA ŚNIADANIE 1. Centaur Gdzie zjeść śniadanie? Zdecydowanie w Centaurze. Restauracja na lwowskim rynku urzekła nas właśnie nimi. Knajpa oferuje szeroki wybór dań tak sycących i tak smacznych, że jedliśmy tu aż dwa razy. Naszym zdaniem cała magia Centaura opiera się doborze przepysznych i świeżych składników (co powinno w restauracjach być normą, a niestety często nie jest). Szczególnie możemy polecić jajka po benedyktyńsku (80 hrywien) – na wasz talerz wjedzie ogromny croissant, nadziany jajkami, szynką i pysznym sosem, a wszystko to posypane soczystym szczypiorkiem. Pyszne okazały się również – szakszuka (czyli jajka gotowane w pomidorach z dodatkami, 88 hrywien) oraz jajecznica ormiańska z nutką mięty. Oba dania wyglądają niepozornie, ale były bardzo sycące i pyszne. W Centaurze można zamówić także znacznych rozmiarów typowe śniadanie angielskie. Warto też wspomnieć o magicznych naleśnikach lżejszych niż puch, wielkiej misce owsianki ze świeżymi owocami czy o tarcie cytrynowej, która smakowała tak, że czuliśmy się jakbyśmy próbowali tego deseru pierwszy raz w życiu. Mus cytrynowy aż szczypał , a cukier trzcinowy dopełniał kompozycji i całość dawała tak dziwny i ekscytujący smak, jak żaden inny deser. Pisząc o Centaurze nie można zapomnieć o kawie – była wprost wyśmienita. Szczególnie polecamy kawę Raf. Jej zapach otumania. Śniadania podawane są tu do godziny 12. A jesteśmy niemal pewni, że obiady w Centaurze są równie dobre. Ceny są bardzo przestępne. Ogromne porcje śniadań kosztują tam od 50 do 80 hrywien. Za ukraińskie śniadanie (kaszanka, jajecznica, smażone pierogi, buraczki, sałatka) zapłacicie 120 hrywien. Ceny kawy rozpoczynają się od 30 hrywien. Centaur zlokalizowany jest w samym rynku, na przeciw ratusza. Adres – Kam’yanytsya Avenshtokivsʹka, Rynok Square, 34, L’viv Strona internetowa – 2. Baczewski Jeśli zapytacie kogokolwiek we Lwowie „gdzie na śniadanie?”, zawsze usłyszycie tą samą odpowiedź – do Baczewskiego. Imię tego lwowskiego producenta wódki nosi restauracja położona tuż obok Centaura. Do śniadania otrzymujecie kieliszek wódki lub szampana. Knajpa specjalizuje się w nalewkach, które możecie degustować. Za kilka złotych najecie się jak nigdy ! Ale pamiętajcie, że z racji renomy, jaką uzyskał Baczewski, rano zawsze ustawia się tu długi wężyk w oczekiwaniu na wolny stolik, a przepyszne śniadania podawane są tylko do godziny 11. Ujmujący jest również wystrój restauracji. Adres – Shevska Street, 8, L’viv Strona internetowa – NA OBIAD 1. Premiera Lwowska Położona w samym centrum miasta, tuż obok Rynku, Premiera zaprezentuje Wam całą gamę różnorodnych i wyśmienitych potraw. Co zaskakuje, w Premierze ceny są bardzo niskie, nawet jak na Lwów. Tutaj zjecie taniej, niż w każdej innej restauracji na rynku. Co polecamy szczególnie? Wiele lat temu, w dzieciństwie do babci Magdy przyjechała daleka kuzynka z Ukrainy i zrobiła na obiad pierogi. Nie były to takie pierogi, jak babci (chociaż tej też były wybitne), czy kupione w pierogarniach. Drobne, zbite, ale rozpływające się w ustach, z nutką pietruszki i bodajże mięty. Jakież było nasze zdziwienie, jak identyczne w każdym calu pierogi wjechały na nasz stół w Premierze Lwowskiej! Dla nas był to zapomniany smak dzieciństwa, a do tej pory nie zdawaliśmy sobie sprawy, że właśnie tak smakują prawdziwe ukraińskie wareniki. Do tego duże piwko, a wszystko w cenie 60 hrywien ( 8 zł). Oprócz tego zjecie tu pysze inne dania obiadowe, spore i smaczne. Adres – Ruska Street, 16, L’viv Strona internetowa – 2. Siodło To miejsce zostało nam polecone przez mieszkańców Lwowa jako restauracja, w której sami jadają. Siodło znajduje się w piwnicy kamienicy stojącej naprzeciwko wejścia do lwowskiego ratusza. Schodząc do podziemi poczujecie intensywne zapachy dobywające się z kuchni, ale nie zniechęcajcie się tym, bo jedzenie mają naprawdę świetne. Przede wszystkim ogromny wybór – każdy znajdzie coś dla siebie. Możemy polecić pyszny barszcz, podawany w uroczych dzbanuszkach, a także rozpływające się w ustach placki ziemniaczane w sosie grzybowym i pieczone pierogi. Porcje mogą się wydawać nieduże, ale każdy z nas ledwo zmęczył cały posiłek. Bardzo dobra okazała się też grillowana pierś z kurczaka z ziemniakami. A także „zawijańce” – mięso w panierce nadziane bryndzą z pieczonymi ziemniakami z sosem koperkowym. Nawet zwykłe ziemniaki robią rewelacyjne… Adres – Rynek 14, Lviv (naprzeciw wejścia do ratusza) Strona internetowa – restauracja prawdopodobnie nie posiada własnej strony internetowej NA KOLACJĘ 1. De Manjaro Lokal urządzony w bardzo nowoczesnym, zachodnim stylu świecił pustkami. Nie byliśmy przekonani, ale za to tak głodni po długim zwiedzaniu, że zjedlibyśmy konia z kopytami. Zajęliśmy miejsca, zamówiliśmy i w bardzo krótkim czasie otrzymaliśmy zamówienia. Po raz kolejny zamarliśmy w przyjemnej eksplozji smaków idealnych. Co polecamy – ciepły półmisek z pieczonym pierogami (jedyny mankament, pierogi trochę suche, mogłyby być podane z jakimś sosem , ale i tak były pyszne), do tego różne rodzaje mięs ze smażoną cebulą i papryką. Bogowie, cóż to była za uczta! Cebula ani trochę nie była tłusta czy ciężka, a kiełbaski i kurczak miały tak doskonały smak, jak żadne inne mięso – czy to robione przez nas w domu, czy zamawiane w restauracjach. Potem były już tylko gorzej. Połowie z nas chciało się płakać, że nie zamówiło tego, co dostała druga połowa – ciasto naleśnikowe (smakowało jak francuskie) nadziane kurczakiem, pieczarkami i pomidorami, podane frytkami i autorskim ketchupem, który można było jeść łyżeczką bez niczego. A na dobitkę fantastyczna pizza, z niemożliwymi do opisania składnikami. A drinki, A mojito ? Prawdziwa mięta, prawdziwy głęboki smak. Jedyny minus – trochę nieogarnięte kelnerki, które zapominały o niektórych zamówieniach, mimo że je zapisały. Ale jedzenie rekompensowało wszystko. Restauracja zlokalizowana kilka kroków do rynku i katedry. Adres- Halytska 10, Lviv Strona internetowa – 2. Kumpel Ta znana restauracja nadaje się i na śniadanie, i na kolację i na piwkowanie. Do tego ostatniego idealnie pasują różne przystawki, talerze smakołyków, które w połączeniu z dobrym piwem, smakują jak wykwintne królewskie przekąski. Gorąco polecamy danie o nazwie Jullieta – w misce zrobionej z bułki, znajdziecie potrawkę z duszonego kurczaka, pieczarek i cebuli. Ambrozja. O deserach nie wspomnę. Prawdziwe arcydzieła. A żurek ? Klasa. Nie wiedzieliśmy, że kurczak może być tak doskonale przyprawiony i miękki. Adres – Volodymyra Vynnychenka St, 6, L’viv Strona internetowa – 3. Mięso i Sprawiedliwość Miejsce niezwykle popularne i polecane wśród turystów. Czasem może być ciężko ze znalezieniem miejsca, ale jeśli macie ochotę na porządny kawałek mięsa – warto. Knajpa położona przy Arsenale jest bardzo klimatyczna. Można zająć stolik na dworze, pod wiszącymi kolorowymi lampkami, lub wewnątrz – gdzie natkniecie się na kata, który nie pozwoli, by spożywanie posiłku w tym miejscu było nudne 😉 Adres – Valova 20, Lviv Strona internetowa – NA PIWKO 1. Teatr Prawdy i Piwa To najfajniejszy pub, w jakim kiedykolwiek byliśmy. Całą powierzchnię lokalu, wystrój, funkcjonalność czy menu, możemy ocenić na najwyższą notę. Fantastyczne miejsce. Wrażenie robi przede wszystkim rozmiar pubu – trzypiętrowy kolos w kamienicy, który z zewnątrz nie wydaje się być aż tak duży. Industrialny, ciemny wystrój nadaje temu miejscu świetnego klimatu. Muzyka grana na żywo była bardzo przyjemna. Najlepsze stoliki znajdziecie na piętrze przy szybie, z pięknym widokiem na lwowski rynek. Obsługa – szybka, bezproblemowa i uprzejma. A piwo… wyśmienite! Smaki różnorodne, ciekawe i zaskakujące. Podane w interesujących butelkach z prześmiewczymi nalepkami. Nam najbardziej zasmakowało ciemne piwo z Obamą na butelce oraz jasne, lekko owocowe z Putinem. Na parterze można kupić dla siebie takie piwo. Istnieje też możliwość obejrzenia, jak ten złoty płyn powstaje. Menu oferuje też wykwintne przekąski i smaczne dania w cenach trochę wyższych, niż w okolicznych restauracjach. Naprawdę warto odwiedzić. Adres – Rynok Square, 32, L’viv Strona internetowa – 2. Gasova Lampa Knajpa zajmuje kilka pięter kamienicy i urządzona jest w ciekawy sposób. Wejście do tego miejsca jest tak wąskie, że przy schodach wiszą światła drogowe, zezwalające na ich przejście. Na kolejnych piętrach ujrzymy niezliczoną ilość lamp gazowych, świetne ścienne rysunki i obrazy. W samych pomieszczeniach było dość ciemno, gdyż w oknach wisiały zasłony. Miejsca jest sporo, można przyjść tu nawet dużą grupą. Prawdziwa atrakcja znajduje się na ostatnim piętrze, skąd rozpościera się zapierający dech w piersiach widok na dachy Lwowa. Na tym tarasie również stoi kilkanaście stolików, przy których można napić się wyśmienitych nalewek. Nie są one podawane w zwyczajny sposób – elektryzujących drinków spróbujecie z laboratoryjnych próbówek. Niekonwencjonalny wystrój przyciąga tu wiele turystów. Objedzeni nie skosztowaliśmy tam podawanych przysmaków, ale z tego co zauważyliśmy na stolikach u naszych sąsiadów – wyglądały smakowicie. Bardzo efektowne miejsce. Nawet rachunek podawany jest w efekciarski sposób. Adres – Virmens’ka St, 20, L’viv Strona – NA DESER / NA WYNOS W każdym w opisywanych przez nas miejsc można było skosztować takich słodkich i pysznych smakołyków, że aż dostajemy ciarek na samą myśl. Szczególnie polecamy słodkości w restauracjach Kumpel i w Cafe Centaur. Oprócz tego możemy Wam polecić: 1. Kopalnia Kawy Oryginalne miejsce, w którym można i zakupić przeróżne rodzaje kaw, a także ich spróbować. Napoje podawane są w efektowny, wręcz teatralny sposób. Z tym miejscem wiąże się legenda mówiąca, że ziarenka kawy wypadają ze skały., pod którą została zbudowana kawiarnia. Smakołyków i kawy możecie spróbować w podziemiach charakteryzowanych na kopalnie, w kaskach górniczych, obserwując niesamowite wyczyny baristów. Desery serwują fenomenalne. Z kolei niedaleko, bo już na ulicy Serbskiej 3, znajdziecie Fabrykę Czekolady, z równie smacznymi deserami i czekoladą w każdej możliwej formie. Adres – Rynok Square, 10, L’viv Strona internetowa – 2. Słodkie naleśniki We Lwowie w kilku miejscach w centrum sprzedawane są naleśniki na wynos. Niestety nie pamiętamy nazwy tej sieciówki, jednak jest to miejsce dość wyróżniające się i pewnie prędzej czy później na nie traficie. Jeśli je znajdziecie, nie wahajcie się i spróbujcie tych cudownych słodkości. Zamówicie tam niebiańskie ciasto naleśnikowe z wybranym przez nas nadzieniem, na przykład białą czekoladą i malinami lub nutellą i bananami, zwiniętymi w rulonik. Naleśnika dostaniecie w wygodnym opakowaniu do rączki i tak zaopatrzeni w słodkości, możecie rozpocząć zwiedzanie. 3. Urban coffe W kilku punktach miasta, między innymi przy Operze, znajdziecie miejsce, gdzie dostaniecie kawę, ciastka i babeczki oraz shake’i, mrożone kawy i herbaty. W skwarny dzień polecamy Wam kupno shake’ów, na przykład o smaku mango…. A skosztujecie nektaru samych bogów. Coś pysznego! Świeże, pachnące, orzeźwiające, o ekscytująco owocowym smaku. Istne niebo w gębie. Nawet kubki mają świetne – poręczne, wygodne i estetyczne. Adres – Halytska St, 12, L’viv Strona interetowa – DLA WEGETARIAN 1. Green Co prawda burger z falafelem okazał się tortillą z falafelem, ale i tak był przepyszny. Robiony na miejscu hummus z dodatkiem krakersów z ciemnego ziarna smakował rewelacyjnie. Wszystkie dania były dobrze przyprawione i ładnie podane. Lokal przytulny, jasny. Jedynym mankamentem była średnia znajomość języka angielskiego obsługi. Ale oprócz tego, możemy polecić to miejsce jako przyjazne dla wegetarian, serwujące naprawdę smaczne jedzenie. Adres – Brativ Rohatyntsiv St, 5, Lviv Strona internetowa – PODSUMOWANIE Smutne jest to, że każda odwiedzona przez nas restauracja świeciła pustkami. Gdzie niegdzie spotykaliśmy czasem zagranicznych turystów. Kelnerzy zdziwieni napiwkiem odnosili nam go z powrotem do stolików nie dowierzając, że zostawiliśmy im dodatkowe 30 hrywien. Wiecie ile to jest? 2, 3 złote – w zależności od aktualnego kursu. I jeszcze po trzy razy dziękowali przy wyjściu. To właśnie niezwykle trudna sytuacja polityczna, w jakiej znalazła się w ostatnich latach Ukraina spowodowała tak niski kurs waluty, a co za tym idzie – niskie ceny dla obcokrajowców. My możemy na Ukrainie poczuć się dobrze wobec faktu, że stać nas niemal na wszystko i nie musimy co chwilę łapać się za kieszeń. Ale dobrze byłoby pamiętać, z czego to wynika. Na Ukrainie panuje bieda, a turyści są im potrzebni. To z nich właśnie żyją lwowskie restauracje. Należy jednak zachować pewien umiar i umieć się odpowiednio zachować, a nie traktować mieszkańców Ukrainy z góry, niczym kolonizatorzy którzy mogą sobie pozwolić na wszystko – a więc zachowują się jak bydło wypuszczone na wolność. Bo widzieliśmy i takich. Rzadko się to zdarza, ale w przypadku Lwowa możemy śmiało napisać – nie sugerujcie się tylko tym wpisem. Szukajcie, próbujcie, kosztujcie. Na pewno się nie zawiedziecie. Możemy Wam zagwarantować, że sami również odkryjecie swoje kulinarne lwowskie perełki i miejsca, gdzie warto zjeść coś smacznego. Pisząc i myśląc o tych wszystkich rarytasach, chce nam się beczeć i rozpływamy się, wspominając te smakołyki. Chcemy do Lwowa, jedźcie do Lwowa!
Lwów jest oazą dla tych, którzy lubią zjeść w niebanalnych restauracjach, w miejscach, które mają jakiś motyw przewodni i mają lub przynajmniej próbują mieć duszę. Bo to co na talerzu to jedno, ale wnętrze też się liczy. Nawet bardzo. Poniżej znajdziecie krótki przewodnik po moim zdaniem najciekawszych restauracjach we Lwowie. Smacznego 🙂 Po pierwsze powiedzmy sobie od razu, że większość tych najciekawszych restauracji we Lwowie należy do dwóch grup i niejako podzieliły one między siebie rynek knajp. Druga ważna rzecz: z powodu wojny, którą Rosja toczy z Ukrainą na wschodzie kraju, ukraińska waluta bardzo straciła na wartości, zatem możecie śmiało zajść do jakiejkolwiek restauracji i zaręczam Wam, że nie zostawicie tam majątku. A dosadniej mówiąc: restauracje we Lwowie (jak i w całej Ukrainie) są obecnie bardzo tanie. A zatem dokąd warto zajrzeć i czego się możecie spodziewać? Mięso i Sprawiedliwość Restauracja Mięso i Sprawiedliwość we Lwowie Kiedy ostatnio kat zajrzał Ci w oczy drogi Czytelniku? Pewnie nigdy, ale to ma się szansę zmienić, bo w lwowskim Mięsie i sprawiedliwości mistrz małodobry jest wliczony w cenę posiłku i przechadza się między stołami, wybierając czasami swoją ofiarę. A przyrządów do oprawiania ma aż nadto! Oto na środku sali stoi klatka, w której raz na jakiś czas jakiś nieszczęśnik turysta ląduje w mieszczącym się niżej lochu. Na ścianach i pod ścianami wiszą stylizowane narzędzia katowskie, a tył menu tłumaczy, do czego służyły poszczególne przyrządy. A jeśli dalej nie mamy pewności, jak to działało, to na ścianach wiszą ryciny z torturami. Ale nie bójcie się, bo mimo wszystko Mięso i sprawiedliwość, to taka katowska sprawiedliwość na wesoło i nikt Was tu na siłę nie będzie rozciągał na stole. Za to Wy z przyjemnością rozciągniecie na talerzu podane Wam mięso. A to jest wyśmienite i przyznam, że jagnięcina z grilla rozpływała się w ustach. Soczysta, średnio wypieczona. W sam raz. A do tego piwo i nalewka. Wszystko w bardzo przystępnej cenie. Mięso i sprawiedliwość to zdecydowanie bardzo jasny punkt dla mięsożerców, którzy zajrzą do Lwowa. Mięso i Sprawiedliwość, adres: ul. Wałowa 20 (na tyłach arsenału) _____________________________________________________ Restauracja Baczewski To jedna z najbardziej obleganych restauracji we Lwowie. Ale nie ma się czemu dziwić. Kiedy ostatnio jedliście śniadanie z szampanem, a jeśli tylko macie ochotę to i wódką? Dodatkowo wszystko to w baaardzo eleganckim wnętrzu, gdzie nienaganna obsługa kelnerska uwija się między stołami. Jeśli możecie sobie wyobrazić bardzo elegancką restaurację z bardzo umiarkowanymi cenami, to właśnie Baczewski. Całości klimatu dopełnia pan grający na pianinie dyskretne standardy muzyki klasycznej i jazzowej. Miejsce, w którym chciałoby się celebrować śniadanie jak najdłużej. Powstrzymać od tego może jednak świadomość, że przed restauracją wije się ogonek ludzi jak my chętnych na spożycie posiłku. Aha to restauracja nie tylko na śniadania, ale ze wszech miar godne polecenia są tu także obiady – wtedy nie ma tu już tak ogromnych kolejek. Restauracja Baczewski, adres: ul. Szewska 8 _____________________________________________________ Mons Pius Ogródek restauracji Mons Pius we Lwowie W tej restauracji przy moich pierwszych wyjazdach do Lwowa najpierw bywałem na kawie, dopiero potem przyszedł czas na stołowanie się w tym lokalu. A przyznać muszę, że jeśli chodzi o klimat, to jest jedna z najfajniejszych restauracji w mieście i do tego karmią tu bardzo smacznie. Do wyboru mięsa z grilla jak np. steki lub żeberka. Dodatkowo jako wielki plus może i skromny ale jednak wybór lepszych piw. Rzecz jasna dla wegetarian też znajdzie się tu danie. Co jednak poradzić, że ja nie jadam warzyw, wolę zjeść zdrowsze mięso 🙂 Restaurację Mons Pius uwielbiam jednak za klimatyczne podwórko w którym jest usytuowana – na tyłach katedry ormiańskiej. Wiecie, zamknięte podwórko z zielenią, dwoma poziomami do siedzenia, fajnym wystrojem, rzeźbami… bardzo,bardzo klimatycznie. I idealnie osłonięte od wiatru. Co bardzo ważne, nie ma tu też dzikich tłumów i jest szansa na miejsce nawet „szturmując” restaurację z marszu. Mons Pius – Adres: Łesi Ukrainki 14 Dom Legend (LOKAL ZAMKNIĘTY – Donosi o tym Krzysztof. Dzięki za informację) Nazwa zobowiązuje, bo każda sala utrzymana jest w innym klimacie. Każda nawiązuje do legend, każda ma inny wystrój, a że za drzwiami czeka coś ciekawego, przekonamy się już przed wejściem. Oto wita nas w drzwiach staroświecko ubrany jegomość, w sam raz taki, co urwał się z choinki lub po prostu przybył tu z jakiejś bajki. Po wejściu powitają nas kręte, strome schody, które wiodą nas wprost na dach. Tak, na dachu też można tu jeść. Co ciekawe, to na dachu stoi zaparkowany… trabant 🙂 Auto legenda! 😀 I to z dachu Domu Legend rozpościera się jeden z najciekawszych widoków na dachy starego Lwowa. Co do menu, to szczególnie mnie ono nie porwało, ale na pewno nie wyjdziemy stąd zawiedzeni i głodni. Aha… raz na jakiś czas legendy ożywają. Warto wtedy być przed budynkiem, bo jest ogniście! A uwierzcie mi, że dom ma ciekawą fasadę. Dom Legend, ulica Starojewrejska 16 (niedaleko starej synagogi) _____________________________________________________ Lampa Gazowa W Lampie Gazowej wszystko zaczyna się od zielonego światła, bo do restauracji można wejść tylko kiedy przy wejściowych schodkach pali się zielone światło. Są one tak wąskie, że dwie osoby nie mają się na nich szans minąć i dlatego ruch reguluje sygnalizacja świetlna. Pocieszcie się, za wjazd na czerwonym świetle nie dają tu mandatów 😉 Kolejne dziwy zobaczymy, kiedy otworzymy menu. Oto okaże się, że jedną ze specjalności Lampy Gazowej, oprócz jedzenia rzecz jasna, są nalewki. Niby nic specjalnego, bo w restauracjach to rzecz normalna, ale tu każda nazwa wiąże się z tematem przewodnim czyli z Ignacym Łukasiewiczem i jego wynalazkiem czyli lampą gazową. Między kilkunastoma! piłem nalewkę neonówka i była to ciecz przypominająca denaturat a zrobiono ją z jagód (ok, bardziej jagodowej chemii). Przyznaję, że po spróbowaniu wszystkich, tylko ta mi w miarę smakowała. Ale może dlatego, że sam robię w domu nalewki, zatem poprzeczkę postawiłem dość wysoko. Klimat knajpy stworzonej dla uczczenia słynnego wynalazcy, dopełniają też kelnerzy ubrani w stroje robocze jakby żywcem wyjęci z rafinerii lub ze stacji CPNu. Cóż, cały klimat sprowadza do tego, że czasami przed lokalem stoi kolejka oczekujących na wejście. Jest to tym bardziej zaskakujące, że lokal ma kilka poziomów. Lampa Gazowa, ul. Ormiańska 20 _____________________________________________________ Kawiarnia i restauracja Szkocka Wnętrze restauracji Szkocka to po prostu elegancja jakiej można się spodziewać od dobrego hotelu z restauracją. Szkocka to legendarny lokal, miejsce w którym przed wojną kwitło inteligenckie życie Lwowa. Między innymi to tu rozwijała się tak zwana Lwowska szkoła matematyczna. Nie wiem, czy wiecie, ale w przedwojennych lokalach, rządzili kelnerzy. Nie wchodziło się ot tak i zajmowało miejsce, tu trzeba było poczekać, aż obsługa wskaże nam miejsce. Stali bywalcy i elita mieli miejsca zarezerwowane i zawsze na nich oczekiwały. Tak też było w Szkockiej i kiedy ówczesna profesura, kwiat polskiej inteligencji, przychodziła do lokalu, mieli pewność, ze ich miejsce nie jest zajęte. Tu przy stołach rozwiązywano matematyczne równania, tu odbywał się postęp matematyczny. I jeśli trzeba było nagle coś zapisać, używano wszystkiego, chociażby serwetek. Ale była tu też tak zwana Księga szkocka, z opisanymi problemami. Jeśli poprosimy kelnera, na pewno nam ją przyniesie. I tu dochodzimy do dnia dzisiejszego: Kawiarnia Szkocka, nie ma już wiele wspólnego z dawną legendą. Pozostało tylko to samo miejsce, ale nowi właściciele nawiązują do dawnego splendoru i na parterze luksusowego hotelu można zjeść i napić się kawy. Co ciekawe, ceny nie są tu wygórowane jak na dość luksusowy jednak hotel. Na najwyższym poziomie jest też obsługa kelnerska, która mówi po angielsku, ale nie będziecie mieli problemu porozumieć się także po polsku. I niech Was nie odstraszy elegancja miejsca, bo jak to we Lwowie… będzie Was na obiad stać. Kumpel Jeśli baciary miały akurat przypływ grosza, to na pewno zjedliby obiad lub sutą kolację w jednym z dwóch restauracji Kumpel. Bo to trzeba podkreślić, że kumple są dwa, ale o tym niżej. Już od progu zapewne powita nas grający na żywo zespół i nie zdziwmy się, że jakoś tak bezwiednie zaczniemy nucić, że „gdzie jeszcze ludziom tak dobrze jak tu…” Bo też tylko we Lwowie jest taki wybór lokali, a tylko tu taka atmosfera, chcąc nie chcąc żywcem przeniesiona z przedwojennego Lwowa. W Kumplu warzą własne piwo, zatem zwróćmy uwagę na pierwsze strony menu, a na kolejnych bardzo rozbudowane pozycje nawiązujące do starych dziejów Galicji i jej tradycji kulinarnej. Pięknie tu i na pewno po wyjściu będziecie chcieli wrócić. Aha jeśli nie macie chęci siedzieć pod dachem, to możecie spożyć posiłek na tarasie znajdującym się na dachu. Kumple są dwa, jeden blisko, niemal naprzeciwko hotelu Lwów – Aleja Czarnowoła 25; Drugi Kumpel adres: Ul. Wynnyczenki, 6 _____________________________________________________ Teatr Piwa – Prawda To jedno z najjaśniejszych miejsc we Lwowie, jeśli lubicie dużo zjeść oraz zapić do niezłym piwem własnej produkcji. Oto w całej kamienicy ulokowano tu restaurację i pub zarazem. Kilka pięter i jednocześnie kilka sal gwarantuje, że znajdziemy tu miejsce. Wyjątkiem będzie czas, kiedy na pierwszym piętrze zacznie grać orkiestra dęta. Wierzcie mi, że wtedy do sal trudno wcisnąć przysłowiową szpilkę. Ponieważ środek kamienicy jest pusty, a piętra są na przestrzał, to dźwięki muzyki słychać w całym budynku, wszystko wtedy żyje, ludzie wstają od stołów, widziałem uformowanego weselnego „węża”, kiedy to chwytamy się za bioderka i wędrujemy w rytm muzyki po całej sali. Totalne szaleństwo i muzyka. Ale poza godzinami koncertów warto tu wpaść na przyzwoite jedzenie jak np. ogromna porcja pieczonych w miodzie żeberek z ziemniakami. A wszystko to z pięknym widokiem na lwowski Rynek, jeśli właśnie usiądziemy przy oknie. W takich okolicznościach na pewno weźmiemy jeszcze jedno lokalne piwo, by dłużej podziwiać piękny widok. Aha, na dole warzą piwo i kadzie możemy obejrzeć schodząc do podziemi. Teatr Piwa Prawda, adres: Rynek 23 _____________________________________________________ Puzata Chata Puzata Chata to restauracja legenda i śmiało można ją nazwać mekką turystów z odrobinę chudszym portfelem. Co prawda we Lwowie jak i na całej Ukrainie jest teraz bardzo tanio, ale ta restauracja cenami bije inne na łeb na szyję. Puzata Chata to bistro, w którym przy wejściu bierzecie tacę i sami wskazujecie, co chcecie zjeść. Na ladzie są wystawione wszystkie dania, a na talerze podaje je Wam obsługa. Wszystko tu jest świeże i smakowo przyzwoite. Chociaż za takie ceny nie liczcie tu na pięć gwiazdek Michelin i kuchnię molekularną 😉 Restauracja ma dwa poziomy zatem na pewno znajdziecie tu miejsce, mimo naprawdę dużego obłożenia. Na dole działa kawiarnia, gdzie napijecie się kawy i zjecie coś słodkiego. Uwaga! We Lwowie są z tego co słyszałem cztery lokale o tej nazwie, ten opis tyczy się tej na Strzelców Siczowych. Puzata Chata, ulica Strzelców Siczowych 12 _____________________________________________________ Kryjówka Z tym lokalem mam problem, bo co prawda nie byłem w nim, ale może któregoś dnia zajrzę. Dlaczego? Otóż ta legendarna już knajpa nawiązuje do UPA, a z tą organizacją jakoś mi nie jest szczególnie, jako Polakowi, po drodze. Jeśli jednak kryjówkę jednej z grup UPA potraktować jako chwyt marketingowy, to pewnie warto ustawić się w długiej kolejce do drzwi wejściowych i wypowiedzieć hasło otwierające drzwi: Sława Ukrainie. Otworzy nam banderowiec z karabinem w dłoni i w naszym kierunku powędruje „welcome drink” czyli działka wódki. Ciężkie jest życie w Kryjówce 😉 Lokal jako rzekłem urządzony jest w stylu kryjówki partyzanckiego ugrupowania i znajdziemy tu nadajniki radiowe, proste drewniane stoły i temu podobne wyposażenie. Co nie znaczy, że nie otrzymamy tu bardzo nowoczesnego rachunku 😉 Jeśli nie przeszkadza Wam nawiązanie klimatu lokalu, to jest on wart odwiedzenia. Kryjówka: adres: A poszukajcie sobie 😉 w końcu to kryjówka, nie? 😉 _____________________________________________________ Loża Masońska czyli Najdroższa restauracja w Galicji Reklamuje się jako najdroższy lokal w Galicji. I z tego co piszą ludzie w internecie, pewnie jest jednym z droższych lokali, chociaż czy najdroższym to na pewno nie. Stylistyka utrzymana jest w tajemniczości loży masońskiej, a te jak wiadomo na pieniądzach nie oszczędzały i wszystko jest na bogato. Aby łatwiej przeżyć wizytę, w jednym z innych lokali sieci należy wyrobić sobie kartę, po jej okazaniu z naszego rachunku cudownie zdematerializuje się jedno zero – wtedy lokal nie będzie już najdroższy :). Bez karty wizyta tutaj może finansowo zaboleć. Najdroższa restauracja w Galicji, adres: Rynek 14 – pierwsze piętro. _____________________________________________________ Drugi Brzeg Restauracja w podziemiach lwowskiej opery i jak się można domyślić nawiązująca do klimatu tego przybytku. Jeśli zwiedzaliście górne sale gmachu, na pewno warto obejrzeć też piwnice. Tym bardziej, że wchodząc przechodzi się po mostku nad rzeczką, bo trzeba Wam wiedzieć, że pod Prospektem Swobody i operą płynie przykryta rzeka Pełtew. Niestety nie próbowałem tu jeszcze dań, ani nie zapuściłem się na zwiedzanie lokalu, ale zajrzałem tu przy okazji krótkiej wykupionej wycieczki z biurem. To mój plan na kolejny pobyt we Lwowie. Drugi Brzeg, adres: Podziemia lwowskiej opery, idźcie w prawo stojąc przodem do opery. _____________________________________________________ I to zaledwie mały wybór lwowskich restauracji w których byłem lub słyszałem, a jest jeszcze całe mnóstwo tych, o których nie mam pojęcia a na pewno też warte są odwiedzenia. Bo powiedzmy sobie uczciwie, że Lwów stoi klimatycznymi restauracjami i nawet każdego dnia jedząc każdy posiłek w innym lokalu i tak zajmie nam dużo czasu, zanim odwiedzimy większość wartych odwiedzin restauracji. Na pewno przy następnych moich wizytach we Lwowie ten spis uzupełnię o kilka innych restauracji. A jeśli chcecie przeczytać o szczegółowych wrażeniach smakowych, to zapraszam na tego bloga. Wszystko jest tu bardzo ładnie i ze smakiem opisane. Kilka opisów tego co na talerzu znajdziecie też w tym blogu. .
ile kosztuje obiad w restauracji we lwowie